Kontakt

ul. Widzewska 69a

92-308 Łódź
+48 42 673 00 92
fax +48 42 672 53 85
e-mail: wieslawwraga@op.pl
NOWY ADRES STRONY:
Marek Filipczak: Chciałbym spotkać dawnych kolegów (2013-08-29 13:28:57)
Marek Filipczak: Chciałbym spotkać dawnych kolegów

Marek Filipczak, mieszka od 23 lat w Norwegii, w mieście Bergen. Po zakończeniu kariery na polskich boiskach, występował jeszcze w norweskiej ekstraklasie w klubie Brann Bergen. Obecnie prowadzi swój własny biznes (firma transportowa) i z perspektywy Skandynawii patrzy na polski futbol…

Filipczak przyszedł do Łodzi w 1981 jako piłkarz Polonii Warszawa. Wypatrzył go na jednym z meczów niższych lig Zbigniew Tąder, który szukał talentów dla łódzkiego klubu.

- W tym sezonie kiedy przyszedłem do klubu walczyliśmy skutecznie o drugi tytuł mistrza Polski ze Śląskiem Wrocław. Właśnie z wrocławianami rozgrywaliśmy szalenie ważne spotkanie w rundzie wiosennej w Łodzi. Przegrywając je, odpadaliśmy z gry. A właśnie w tym meczu Śląsk prowadził i postawił nas w trudnej sytuacji. Na szczęście doprowadziliśmy do remisu a później mnie udało się strzelić zwycięskiego gola – mówi Marek Filipczak w rozmowie telefonicznej.

Widzew dysponował wtedy atakiem Włodzimierz Smolarek – Marek Filipczak, który w sezonie 1982/83 miał duży udział w awansie klubu do półfinału Pucharu Europy. Po trudnych meczach z Rapidem Wiedeń przyszła kolej na konfrontację ze słynnym Liverpoolem. W Łodzi Widzew wygrał 2:0 i do rewanżu przystępował w korzystnej sytuacji. Jednak Anglicy po pierwszym gwizdku natychmiast zaatakowali…

Marek Filipczak: - Rzucili się nas niesamowicie od początku meczu, nie dając odetchnąć. No i zdarzyło mi się, że skacząc do piłki w polu karnym nieopatrznie zostawiłem rękę w górze, w którą trafiła piłka zgrana przez skrzydłowego The Reds. Karnego wykorzystał Phil Neal, ale my się nie załamaliśmy i jeszcze przed przerwa wyrównaliśmy z karnego po faulu na Włodzimierzu Smolarku. A w drugiej połowie zadaliśmy decydujący cios. Piłkę na naszej połowie miał Wiesiek Wraga, wymieniliśmy tylko spojrzenia i już wiedziałem, że zagra za plecy Kennedyego, więc od razu zacząłem biec. Urwałem się obrońcy i mając naprzeciw już tylko Grobbelaara mogłem strzelać, dostrzegłem jednak wolnego Smolarka i podałem mu wzdłuż bramki. Włodkowi pozostało wturlać piłkę do siatki…

- Na Widzewie byłem ostatni raz byłem w 2000 roku z okazji obchodów 90-lecia klubu. Wówczas łodzianie wygrali 4:1 z Odrą Wodzisław a po dwie bramki zdobyli Robertas Poskus i Rafał Pawlak. (Przypomnijmy skład Widzewa z tamtego spotkania: Ludwikowski – Michalczuk, Urbaniak, Augustyniak, Janeczko (83 Chioma) – Gula (76 Pińkowski), Pawlak, Kaczmarczyk, Kryger – Morawski, Poskus (88 Stasiak)

- Później Widzew dotknęły problemy organizacyjne i obniżył się poziom sportowy i przyszedł spadek do niższej ligi. Od jakiegoś czasu widzę, że klub jest tylko średniakiem i nie zanosi się na powrót do rozgrywek o europejskie puchary.

Marek Filipczak z dystansem patrzy na obecną sytuację w polskim futbolu. O przywilej grania w Lidze Mistrzów ubiega się Legia, ale nawet ta drużyna nie prezentuje solidnego rzemiosła piłkarskiego. Mimo, że mogłem jechać na ich mecz z Molde FK nie zdecydowałem się. Chociaż trenuje ich Jan Urban, z którym rywalizowałem na boiskach ligowych w latach 80.

- Bardzo chciałbym przyjechać na październikowy Zlot Widzewiaków i spotkać kolegów z dawnych czasów. Nie wiem jednak czy obowiązki służbowe mi na to pozwolą. Połączenia z Polską mam dobre, gdyż z Bergen latają samoloty do Warszawy. Tymczasem pozdrawiam wszystkich widzewiaków i kibiców, których zapamiętam na długo. Widzew to były kapitalne lata w mojej karierze - kończy Filipczak.
 


Mecz ze Śląskiem o którym wspomina Marek był jednym z najbardziej emocjonujących spotkań ligowych na stadionie przy Piłsudskiego.
Nadkomplet widzów(cała Niciarka zajęta przez kibiców Śląska),zwroty akcji i wielkie emocje ,takie mecze pamięta się do końca życia.
Łza się w oku kręci.....stare dobre czasy Wielkiego Widzewa .
Marek-pozdrawiam i mam nadzieję ,że zobaczymy się na Zlocie.
Witaj Marku,pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,znamy się Portalu Nasza Klasa.Pozdrawiam Mirek
Dodaj komentarz: