Kontakt

ul. Widzewska 69a

92-308 Łódź
+48 42 673 00 92
fax +48 42 672 53 85
e-mail: wieslawwraga@op.pl
NOWY ADRES STRONY:
KIBICE PAMIĘTAJĄ O POKONANIU LIVERPOOLU (2018-03-20 17:38:08)
KIBICE PAMIĘTAJĄ O POKONANIU LIVERPOOLU

           Stowarzyszenie Byłych Piłkarzy Widzewa Łódź im. Ludwika Sobolewskiego na ręce Prezesa Wiesława Wragi otrzymało list od jednego z wiernych i wieloletnich kibiców Widzewa Łodź - Pana Przemysława Przybylskiego, który został zatytułowany "Dziekuję za wyeliminowanie FC LIVERPOOL". Poniżej publikujemy treść listu Pana Przemysława w całości, jednocześnie serdecznie Go pozdrawiając i dziękując, że pamięć o wyeliminowaniu jednej z najslynniejszych angielskich ekip piłkarskich, pomimo upływu 35 lat od tego meczu, jest wciąż żywa, a samo widowisko do dziś wspominane w całej Polsce. List ten także dowodzi, że Widzew od wielu lat ma fanów w całej Polsce i dla takich właśnie kibiców, jak Pan Przemysław i wielu innych warto było grać w drużynie, która z powodzeniem rywalizowała z największymi klubami piłkarskiej Europy.

           Zatem zapraszamy i życzymy miłej lektury, a Pana Przemysława jeszcze raz serdecznie i gorąco pozdrawiamy.

          Witam serdecznie

 

          Dwa tygodnie temu skreśliłem nieudolnie kilka zdań wdzięczności, chcąc podziękować za pozytywne emocje jakich doświadczyłem 35 temu. Dzisiaj ponownie nadarza się okazja, aby to zrobić.

          Mecz rewanżowy z FC LIVERPOOL na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Dokonała się wtedy rzecz, która dla wielu wydawała się niemożliwa. Wyeliminować obrońcę tytułu i to jeszcze na jego terenie, to było coś niezwykłego. Szacunek oddany WAM przez angielskich kibiców po zakończonym spotkaniu, to zjawisko, którego wtedy nikt się nie spodziewał, a również przez ten gest można było sobie uzmysłowić, że WIDZEW to rzeczywiście jedna z najlepszych wtedy drużyn w Europie.

         Tego dnia wielu z nas było przeszczęśliwych. To były trudne czasy dla naszego kraju, nie było odpowiednich warunków materialnych, a do tego mnożyły się też inne przeszkody uniemożliwiające z Ukochanym Widzewem przemierzać Europę, aby być naocznym świadkiem JEGO sukcesów.

         Oglądając jako dzieciak WIELKIE MECZE WIELKIEGO WIDZEWA, obiecałem sobie, że gdy dorosnę i jak będzie szansa przeżycia czegoś niezwykłego z UKOCHANYM WIDZEWEM, to na pewno ją wykorzystam.

         Tak też się stało 21 sierpnia 1996, kiedy nadeszła pora rewanżowego meczu z Broendy. Nie wahając się ani chwili, wybrałem się na ten pamiętny mecz do Kopenhagi. To również ja byłem jednym z tych kibiców, co ostatnie chwile meczu spędził na kolanach, a przerwie spotkania kiedy przegrywaliśmy już 0:2, przepowiedziałem porażkę 2:3 i awans WIDZEWA do LIGI MISTRZÓW.

         Naturalną rzeczą w człowieku jest to, że pragnie za doznaną radość i prawdziwe szczęście podziękować Tym, dzięki KTÓRYM to się przeżyło.

         Tak się składa, że mieszkam bliżej Stargardu niż Łodzi, więc nie miałem okazji często bywać w mieście włókniarzy, aby podziękować za wszystko idolom z czasów mojej młodości, wobec których czuje ogromną wdzięczność za wszystko. Udało mi się jednak spotkać z Prezesem Ludwikiem Sobolewskim, a kiedyś też z trenerem Franciszkiem Smudą, aby podziękować w prosty kibicowski sposób słowami DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO.

         Panie Wiesławie, celowo wspomniałem o Kopenhadze, ponieważ wiem, że wybiera się Pan na pokaz filmu dokumentalnego „Broendby – nasza Ziemia Obiecana”. Będzie Pan miał możliwość spotkania się z Kolegami z Widzewa z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, dlatego też proszę ode mnie powiedzieć IM WDZIĘCZNE DZIĘKUJĘ.

         Nie ukrywam, że gdy kiedyś wybiorę się do Łodzi , to chciałbym móc zamienić z Panem parę zdań i wypowiedzieć także wtedy DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO!

 

        Pozdrawiam

 

        Przemek Przybylski

 

 

Tak wyglądała pierwsza strona "Przeglądu Sportowego" z dnia 03.03.1983 roku po pierwszym meczu Widzewa z Livepoolem w Łodzi. 

 

16.03.1983 - Stadion Anfield Road, Liverpool - Widzew 3:2. Awans do półfinału Pucharu Europy świetują, od lewej: Piotr Romke, Trener Władysław Żmuda i Wiesław Wraga.
 

Dodaj komentarz: